|
REVELATION OF DOOM - Shemhamforash
<<<
BUY
NOW online!
release date:
October 2007
format: CD slipcase
catalogue number: (Moon CD 052)
playing time: 36m:23s
file under: raw old school Death/Black Metal
availability: available
>>> biography REVELATION OF DOOM>>>
REVELATION OF DOOM is really how Blackened Death Metal started out in the early days with VENOM, HELLHAMMER, SODOM. Hellish blasphemic brutality Witching Metal! Ugly, chaotic and heavy as fuck - a glorious return to the old school sound, not for those of you who prefer nice music.
tracklist:
1. Six Six Six
2. From Metal to Hell [mp3
sample]
3. The Goatwhore
4. As The God So The Servants
5.Phalluscipher The Godcrusher
6. Morbid Death [mp3
sample]
7. Messenger of Darkness
8. Vultures Genocide
9. Darkness Shall Be
reviews:
Sounds of Death (S.O.D.)
The vultures circle in the in the cloudless, red sky above. Near-death but still aware, your body a battered and crushed mockery of life, your brain reels with revulsion as the first carrion bird lands on your bloodied chest and begins to pick delicately at your exposed entrails. Soon joined by his brethren, a frenzy of hungry beaks rip and tear at your flesh, exposing tasty morsels and glistening internal organs. Trapped in this nightmare with death the only possible escape you have your final Revelation Of Doom! (DH)
10 Fucking Skulls!
metalvox.com.br
Cá estamos com mais um expoente do Death Metal polones chamado Reveletion Of Doom, neste seu
segundo álbum (“Shemhamforash”) já começa mostrando que bebeu na fonte chamada Vader. Isso
fica bem claro no trabalho desenvolvido pelo baterista Amon e facilmente percebido nas
musicas “Six Six Six” e “From Metal To Hell” - com toda a já conhecida brutalidade que o
estilo pede. Na música seguinte, “GoatWhore”, se nota uma forte influencia de HardCore, de
bandas seminais do estilo, mas tudo isso muito bem afinado com o Metal Extremo da bandal
Logo em seguida se nota que há uma música deslocada em meio a tanta pancadaria, “As The God
So The Servants” e também em “Phallucipher the GodCrucher’, com linhas violentas de bateria
e vocais ríspidos por parte de Anal Ripper, que berra como um condenado, alternando muito
bem entre o rasgado, gutural e o gritado. Devo dizer que a banda nao é nenhum poço de
originalidade, mas que eles sabem fazer Death Metal isso é indiscutível, fato atestado na
música “Morbid Death” (algo incomum para bandas iniciantes), pois tem um cacoete para ser um
clássico da banda daqui a alguns anos, e nos shows deve ser o ponto alto; pois mistura
vários riffs a cargo do guitarrista Kaos (que também atua na banda Hate). Nas faixas finais
do CD temos “Vultures Genocide” e “Darkness Shall Be’ que finalizam este álbum de forma
honrosa, nao deixando pedra sobre pedra. Indicado para os verdadeiros fas de Death Metal
polones, que para os bem entendidos do assunto, nao precisa de muita explicaçao.Nota: 9.0
Ivan Agliati
Pestilent Death ‘Zine
Dnia pewnego w mojej skrzynce co mi poczta fundowała, odnalazłem w koperteczce płytkę co się
Revelation Of Doom zwała. Nieświadomy co mnie czeka wziąłem w łapska owy krążek i po chwili,
z podniecenia wyprostował mi się drążek. 9 hymnów ku czci Pana z mych głośników wyleciało, i
za chwilę Wam opowiem co się kurwa tutaj działo. Hehe, dobra koniec poezji, czas na kilka konkretów odnośnie drugiego materiału warszawiaków.
Recenzję tą mógłbym zakończyć w kilku słowach: „Szatan”, „Zło”, „Siara”, „Gówno”, „Rzygi”,
„Plugastwo” itp., ale tego nie zrobię. Postaram się w nieco szerzej przedstawić Wam drugi
długograj tych bluźnierców z piekła rodem. Myślę, że już niektórzy z Was zdążyli zapoznać
się z muzyką serwowaną nam przez ekipę Kaosa (ex-HATE), a Ci którzy jeszcze tego nie zrobili
nie mają na co czekać. Łapać za portfele i wysyłać kasę do Pagan Rec. po egzemplarz. Na
pewno się nie zawiedziecie. Muza ROD to nic innego jak bluźnierczy, ekstremalny death metal
z lekkimi elementami thrashu. Jak dla mnie najbliżej muzycznie jest im do WITCHMASTER z
płyty „Violent & Blasphemy”. Ta czwórka diabelskich pomiotów napierdala niemiłosiernie na
swoich instrumentach niosąc zniszczenie, zło i szatańskie przesłanie. Oj tak, Szatana w tych
utworach jest tyle wody w rzece. Co chwila słychać jak Analripper wykrzykuje
„Satan, Lucyfer, Satan, Lucyfer, Satan, Lucyfer, Satan, Lucyfer, itd. Hehe Także piekła tu nie
brakuje. W zasadzie to nie za bardzo jest się do czego przyczepić. Nawet brzmienie jest
takie jakie powinno być w tego typu produkcjach. Nie pozostaje nic innego tylko łapać za
flaszkę i machać dynią dla Rogatego.
Wasiu
rockunderground-mag.com
O Death Metal polones tem crescido assustadoramente. Claro, quando se fala no Leste
Europeu, o estilo do Rock mais predominante ali é o Metal Extremo. Mas nenhum país chega perto da
Polônia, em termos de público, gravadoras, quantidade e qualidade de bandas e etc. Nem mesmo
a gigante Mae Rússia (o grande Urso Branco) cuja economia, extensao territorial, populaçao
alcança os poloneses. Reveletion Of Doom vem com o seu segundo álbum Shemhamforash,
mostrando nítida influencia dos seus patrícios do Vader. Sim, o Vader está para a Polônia
assim como o Sepultura está para o Brasil. Quase todos se espelham nos gigantes do Vader, e
outras faixas como Six Six Six, From Metal To Hell (mais cliche, impossível seu título, mas
o som é muito fudido), GoatWhore (com aquele lado quase Impaled Nazarene de fazer Black com
influencia Punk). Outros podreiras como As The God So The Servants e Phallucipher The
GodCrucher fazem de Shemhamforash, um disco de ponta de uma banda promissora. RC – 8,0
Iut De Asken
Nix Doom. Rasender, technischer Prügel-Death mit vereinzelten
HELLHAMMER - Anleihen. Einige ruhigere Teile schleichen sich auch ein, ist mir aber trotzdem viel zu unspannend. Sauber
und brutal gezockt, aber halt langweilig. Für die CANNIBAL
CORPSE-KATAKLYSM-MALEVOLENT-CREATION-SIX-FEET-UNDER-Gemeinde mit Bedürfnis nach
Abwechslung, bestimmt ganz nett. Neun Stücke in 36 Minuten.
(Envimos)
Antichrist 'Zine
Long-awaited album from Polish blasphemers REVELATION OF DOOM! There were no doubts in this material. Also is not present now. On a material given on Split with THRONEUM, given album is different from the predecessor. Is not present, from old-school the Metal of deviations is not present. Only, if we shall recollect, on the last material ROD played death metal densely involved on thrash metal. This time we have also death metal, but already less involved on thrash metal. Certainly, thrash metal was not gone anywhere (for example, in a song "The Goatwhore", precise thrash metal structure), it is in music of our visitors, but already in smaller proportions. So we can speak about this album - death metal with thrash metal elements. Yes, old-school death metal. Fast, furious, ruthless… Hammering and somewhat atmospheric. Except for cutting reeves we have low hunged delay of rates, the hurricane is sharp chancing on death metal! Fast, rigid, ruthless Satanic death Metal! Any styles and tendencies, only old-school BLASPHEMY here! Total recommendations! 9 powerful hymns of death for 36 minutes of a sound.
4 +\5
oldtemple.com
Po udanym debiucie przyszedł czas na drugi, jeszcze lepszy krążek. Tym razem wydawnictwo ukazało się pod szyldem Pagan Records, który jak widać ostatnimi czasy zarzuca sieci na same death metalowe perełki. Nie od dzisiaj wiadomo, że polski metal śmierci to nasz najlepszy towar eksportowy. Obok dwóch tuzów, tego gatunku, których nazw nawet nie będę wymieniał mamy ogrom znakomitych kapel, które znajdują owacyjny odbiór poza granicami naszego państwa. Revelation of Doom tym oto albumem puka a może nawet wręcz dobija się do drzwi grona najlepszych death metalowych kapel w kraju. Skąd ten rodzący się od niedawna fenomen w naszym zacofanym kurwidołku? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, ważne, że polski death rośnie w siłę a terytorium jego rażenia sięga już praktycznie na cały stary kontynent. Dobra, ale my tutaj nie o tym.. "Shemhamforash" to kontynuacja wcześniej wspomnianego debiutu, czyli "Unholy Goatfuck". Nadal słychać wyraźne rock'n'rollowe zacięcie, co jak najbardziej pozytywnie wpływa na całość kompozycji. Jednak nie oznacza to, że "Shemhamforash" to kopia poprzedniczki. Nie może być tutaj o tym mowy, choćby z tego względu, że nowa płyta to świetny wyprodukowany stuff a jego brzmienie w ogóle nie ma odniesienia do "Unholy Goatfuck", którego wydźwięk jak i cała produkcja pozostawiała wiele do życzenia. Na "Shemhamforash" mamy świetnie wyprodukowany, solidny death metal z czystym, selektywnym soundem, którego nie powstydziłaby się żadna światowa kapela.. bo o takiej tutaj mowa prawda? Tak czy inaczej, od początku krążek siepie solidnym death metalowym grzańskiem. Bez zbędnego intra i innego pitolenia. Miało być szybko, brutalnie i jest! Na tym jednak nie koniec, siłą krążka jest również wokal, soczysty i bluźnierczy, po prostu piękny.. to jest to co misie lubią najbardziej. Każdy dobrze wie, że bez dobrego wokalu kapela parająca się death nie może zaoferować odbiorcom satysfakcjonującego materiału. A już na pewno nie może liczyć ich entuzjazm. Wiem, że to rzecz gustu, ale z drugiej strony wiem też, że moje upodobania powielają się z większością opinii metalowych maniaków, więc powtarzam, wokal jest cudny! Zresztą cała warstwa muzyczna nie odstaje mu ani na krok. Nawet ta maniera lekkiej melodyjności krążka nie powinna nikomu przeszkadzać, co z resztą przy tak intensywnym przekazie jest nawet wskazane. Ja już nie mam nic więcej do dodania, może poza jedną rzeczą. Ludziska! Zaklinam was, wbijać do sklepów po nową płytę Revelation of Doom. 5/6
bonq
Burning Black 'Zine
This year definitely seems to be a very prolific one for this Polish quartet; "Shemhamforash" is the band's third work released in 2007… as with their two previous works unleashed this year; "Anthems Of The Alcoholic Hell" and "Total Regression!"(both split releases with Empheris and Throneum respectively) the style delivered here could be labelled as an intense, brutal and Satanic Blackened Death Metal, slightly (very slightly indeed) more inclined towards the obscure and primitive Death Metal sound than before, while the old school thrashing influence of bands such Hellhammer and Venom is as present as always, becoming especially evident at track such the violent "The Goatwhore" (one of the strongest points of this album by the way)… The vicious atmospheres of terror and destruction are created here mostly by the unholy communion between the obscure, turbulent deathly riffing and the earthquake sounding brutal drumming, complemented by infernal and varied vocalizations, reaching its highest point at the chaotic "Phalluscipher The Godcrusher", a track where the deathly growls are mixed with ripping screams resulting in a killer piece of obscure, extreme and blasphemous Metal of the highest calibre… Even when "Shemhamforash" isn't a 100% original album, the extreme, infernal and obscure atmospheres of this work are certainly remarkable, just listen to the 7th track "Messenger Of Darkness", at this song even some slight keyboards lines where added in order to complement the intense obscurity with some really good results… or the disturbing outro after the closing track "Darkness Shall Be", as a Satanic statement of the band's beliefs… By the way, the cover art is as simple, blasphemous and straight as the whole music and lyrics this album contains (reminding me of the cover art of Gorgoroth's "Antichrist" album by the way) "Shemhamforash" is definitely a solid album, full of obscure and profane atmospheres, perfectly complemented by the infernal sound of the old school Metal… absolutely recommendable! (AP)
livingformetal.com
I don't know what it is about Poland, but I just got the chance to listen to and discover another brutal band Revelation of Doom and their new album Shemhamforash and it kick ass one hundred percent. Revelation of Doom plays raw old-school Death Metal with some Black Metal influences added and the type that does not rust or bend.
Some of the songs on Shemhamforash at times do get chaotic, but it just brings out the morbid and raw atmosphere of Revelation of Doom's overall sound. From Metal to Hell and The Goatwhore is a bestial onslaught of Blackened/Thrash Metal. Phalluscipher the Godcrusher is non-stop madness and the track does not let up at all not even for breathing room, then you have to recover from the bruises of the blasting drums and cut flesh from the razor sharp picked guitars. Morbid Death begins with some exclusive jackhammer guitars, the vocals are done with deep growls and occasional Black Metal screams in the background. Darkness Shall Be is the final track for the album and a killer way for Revelation of Doom to end on a brutal note and the song crushes the entire time. All of the songs on Shehamforash are good and contain no signs of stagnation or boredom.
The production on the album is solid, but still has a strong hold on the old school raw sound with all the instruments coming through clear except for the bass, but this is no issue or problem, because Shehamforash still crushes teeth and skulls. Listeners of old-school Death Metal that like the added chaotic style of War Metal and some Black Metal added need to buy this album. Revelation of Doom has opened the gates of hell to bring their satanic agenda in the form of Shehamforash. 9 out of 10
BreedingtheSpawn
psychozine.eu
To już trzeci materiał wydany w tym roku przez warszawski REVELATION OF DOOM. Jeśli utrzymają takie tempo wydawnicze, migiem dościgną inny płodny polski zespół. Ale od razu zaznaczę, ze mi to nie przeszkadza, dopóki zespół wraz z ilością nie psuje jakości. A "Shemhamforash" w tej kwestii zdecydowanie się sam broni.
Ogólnie całość na "Shemhamforash" to, tak jak na debiutanckiej płycie, ohydny, obskurny, skondensowany w treści i w formie, destrukcyjny metal śmierci. W szybkich, najbardziej bezpośrednich momentach czuć w tej muzie wpływy Sodom, Desaster czy Asphyx. Natomiast w zwolnieniach, których nie ma tutaj zbyt wiele, czuć mocno wpływ twórczości Toma G. Warriora. Ale żeby nie było, ze REVELATION OF DOOM tylko morduje swoją muzyką. Jest wręcz przeciwnie, znajdziemy na najnowszej ich płycie również numery, które spokojnie można sobie nucić przy goleniu. Tak jak np. "The Goatwhore" - będący taką mieszanką Venomu, Motorhead i punk rocka. Tak, moimi mili. Takie cuda tutaj też się zdarzają. Chociaż nie jest to zdecydowanie płyta cudów. Po przesłuchaniu "Shemhamforash" ma się ochotę jeszcze raz wcisnąć play w odtwarzaczu i jeszcze raz zatopić sie w tym zatęchłym metalu, budzącym najbardziej obrzydliwe ludzkie instynkty.
Kaos i spółka po raz drugi udowodnili wszystkim, że old schoolowy death metal nie jest w stanie agonii. Że ten przyrostek, choć używany często bez głowy i jaj, w tym przypadku ma rację bytu. Że nie trzeba wplatać po 100 riffów na jeden numer by zaintrygować a potem wgnieść w fotel słuchacza. Nie wierzycie? Zmierzcie się sami z najnowszym albumem REVELATION OF DOOM. Ja tam włączam właśnie po raz setny play i niech "From Metal To Hell" wypełni mój dom.
BELANGER
magazine.oldtemple.com
Po udanym debiucie przyszedł czas na drugi, jeszcze lepszy krążek. Tym razem wydawnictwo ukazało się pod szyldem Pagan Records, który jak widać ostatnimi czasy zarzuca sieci na same death metalowe perełki. Nie od dzisiaj wiadomo, że polski metal śmierci to nasz najlepszy towar eksportowy. Obok dwóch tuzów, tego gatunku, których nazw nawet nie będę wymieniał mamy ogrom znakomitych kapel, które znajdują owacyjny odbiór poza granicami naszego państwa. Revelation of Doom tym oto albumem puka a może nawet wręcz dobija się do drzwi grona najlepszych death metalowych kapel w kraju. Skąd ten rodzący się od niedawna fenomen w naszym zacofanym kurwidołku? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, ważne, że polski death rośnie w siłę a terytorium jego rażenia sięga już praktycznie na cały stary kontynent. Dobra, ale my tutaj nie o tym.. "Shemhamforash" to kontynuacja wcześniej wspomnianego debiutu, czyli "Unholy Goatfuck". Nadal słychać wyraźne rock'n'rollowe zacięcie, co jak najbardziej pozytywnie wpływa na całość kompozycji. Jednak nie oznacza to, że "Shemhamforash" to kopia poprzedniczki. Nie może być tutaj o tym mowy, choćby z tego względu, że nowa płyta to świetny wyprodukowany stuff a jego brzmienie w ogóle nie ma odniesienia do "Unholy Goatfuck", którego wydźwięk jak i cała produkcja pozostawiała wiele do życzenia. Na "Shemhamforash" mamy świetnie wyprodukowany, solidny death metal z czystym, selektywnym soundem, którego nie powstydziłaby się żadna światowa kapela.. bo o takiej tutaj mowa prawda? Tak czy inaczej, od początku krążek siepie solidnym death metalowym grzańskiem. Bez zbędnego intra i innego pitolenia. Miało być szybko, brutalnie i jest! Na tym jednak nie koniec, siłą krążka jest również wokal, soczysty i bluźnierczy, po prostu piękny.. to jest to co misie lubią najbardziej. Każdy dobrze wie, że bez dobrego wokalu kapela parająca się death nie może zaoferować odbiorcom satysfakcjonującego materiału. A już na pewno nie może liczyć ich entuzjazm. Wiem, że to rzecz gustu, ale z drugiej strony wiem też, że moje upodobania powielają się z większością opinii metalowych maniaków, więc powtarzam, wokal jest cudny! Zresztą cała warstwa muzyczna nie odstaje mu ani na krok. Nawet ta maniera lekkiej melodyjności krążka nie powinna nikomu przeszkadzać, co z resztą przy tak intensywnym przekazie jest nawet wskazane. Ja już nie mam nic więcej do dodania, może poza jedną rzeczą. Ludziska! Zaklinam was, wbijać do sklepów po nową płytę Revelation of Doom.
5/6 bonq
|