|
HELL-BORN - Hellblast
<<<
BUY NOW online!
release date:
May 2001
format: CD, MC
catalogue number: (Moon CD 028, Moon MC 038)
playing time: 46m:28s
file under: old school Death Black Metal
availability: available
>>> biography >>>
Demonic
old style Satanic Death Metal featuring ex-members of DAMNATION
and BEHEMOTH. Influenced by such bands as old MORBID ANGEL,
POSSESSED, DESTRUCTION...
track list:
1.
Intro
2. Visions of Decline
3. Raise the Dead
4. The Victory
5. Follow the Beast
6. The Day of Wrath
7. Inverted
8. Hellraiser
9. Those Are Dead But Shall Rise
10. Merciless Onslaught
reviews:
METAL HEART:
Po kilkuletniej przerwie, pomorska formacja Hell-Born powraca na polską scenę metalową. Powrót, wraz z płytą "Hellblast" jest bez wątpienia jak najbardziej udany, przede wszystkim ze względu na teraźniejszą muzykę Hell-Born. W skład nowej, a właściwie pierwszej, dużej płyty Hell-Born, wchodzi dziesięć kompozycji. Część z tych utworów, a dokładnie cztery, to materiał z pierwszego minialbumu Hell-Born, zatytułowanego po prostu "Hell-Born". "Hell- Born" został nagrany w 1996 roku, w toruńskim Warrior Studio, zaś pozostałych sześć piekielnych pieśni to zupełnie śweże utwory, nagrane w zeszłym roku w białostockim studiu Hertz. Czuć wyraźną różnicę pomiędzy obydwoma materiałami, nowe kawałkisą zdecydowanie bardziej dopracowane i lepiej zagrane. Także brzmienie robi swoje. Właściwy "Hellblast" rozpoczyna mroczne intro, które następnie przechodzi w "Visions Of Decline", bardzo mocny numer na rozpoczęcie, już po nim wiadomo, że mamy do czynienia z prawdziwie piekielnym podmuchem. Kolejny jest "Raise The Dead", mój ulubiony utwór, rytmiczny i zarazem wyrazisty do bólu w swej lirycznej formie kawałek. Następne trzy utwory również zabijają. Szczególnie "Follow The Beast" jest rewelacyjny. Soczysty, w średnim tempie zagrany, z melodyjną gitarą w środku i z wysuniętym basem w pewnym momencie. "The Day Of Wrath" także jest niezłym miodem dla uszu, prawdziwy dzień gniewu zaserwowany przez Hell-Born. Po sześciu świeżych kompozycjach, Hell-Born przypomina się ze swoim pierwszym, oficjalnym wydawnictwem. Te cztery kawałki, każdy biegły w temacie, bardzo dobrze zna. Ja osobiście szczególną sympatią darzę "Those are Dead but Shall Rise" i "Merciless Onslaught". Ten ostatni z wymienionych powala na kolana, przez wzgląd na wspaniałe wokale. Raz mówione, a raz trochę 'epickie'. Ten kawałek kojarzy mi się troszkę z pewnymi fragmentami z "De Mysteriis Dom Sathanas" Mayhem. Ale to tylko moje spostrzeżenie. Bardzo dobrze, że w składzie Hell-Born, oprócz Lesa i Baala jest takżę Jeff, bass i gardło zespołu. Podsumuwując, "Hellblast to naprawdędobra dawka siarczystego death/black metalu. Pozostaje mieć nadzieję, że Hell-Born nie zwolni tempa a promocji "Hellblast", a także w pracy nad nowymi utworami, których myślę, że posłuchamy już niebawem.
Ocena: 8/10
MULTUM IN PARVO:
Gdy na kilka miesięcy przed premierą "Hellblast" oznajmiono mi, że Les poszedł po rozum do głowy i stwierdził "dosyć tego pierdolenia Ravenlock, bierzmy się za nowy materiał Hell-Born i skopmy tym gnidom dupska" omal mi kapcie nie pospadały z niedowierzania. Nie spadły, choć przyznam uczciwie i nie do końca świadomy tego co mówię naprawdę niewiele brakowało, aby doszło do tego wstydliwego czynu, gdy zarzuciłem gotowy już materiał trójmiejskich muzyków. Pięć nowych bluźnierczych hymnów, jako bonus (*) cztery utwory pochodzące z debiutanckiej Epki grupy. Brawo, brawo mości panowie... oklaski dla was. Od strony technicznej Hell-Born bynajmniej nie zachwyca. Nie ma tu żadnej wirtuozerii, wymyślnych patentów czy też nieziemsko pokręconych riffów. Są za to proste kompozycje, szczere i surowe utwory będące potężnym, wręcz nokautującym ciosem wymierzonym w chrześcijańskiego Boga. Konsekwentnie jak to się mówi, ale do przodu. Materiał wypełniony siarą, diabelskim nasieniem i piekielnym kultem będący muzyczną kontynuacją debiutanckiej pozycji Hell-Born, a więc bluźnierczym black/thrash metalem. Surowe i brudne, aczkolwiek bardzo czytelne brzmienie uzyskane w białostockim Hertz Studio. No cóż, sięgnijcie po "Hellblast" - naprawdę warto!
(9/10)
NAD BRZEGAMI CZASU:
Hell-Born gra muzykę, która plasuje się w klimatach death/black metal. Po wydaniu mini-albumu "Hell-Born" zespół uderza ponownie tym razem w postaci krążka "Hellblast". A na płytę tą składa się 6 nowych utworów i 4 znane z pierwszego mini-albumu. I muszę zacząć ponarzekać bo mimo, że zespół pod względem umiejętności wypada dość dobrze, to całość psuje duża monotonia w tej muzyce. Monotonia, przejawiająca się w braku jakiś ciekawych smaczków aranżacyjnych. Po prostu "Hellblast" wydaje się jakby był nagrany na jedno kopyto. Także troszkę zawodzi brzmienie płyty, za mało w tym ognia, uderzenia. Do wokali akurat nie mam żadnych zastrzeżeń, pod tym względem jest OK! No i trzecia kwestia to już raczej osobista sprawa. Nie wiem jak Was, ale mnie szczerze mówiąc, rażą już te wszystkie teksty wychwalające pod najgłębsze czeluście piekła Pana Rogatego. Nudno się robi kiedy słyszymy w jednym utworze chyba 4 razy słowo "Satan". Lepiej byłoby poczytać jakieś teksty dotyczące osobistych spostrzeżeń muzyków na pewne sprawy. A tak to po prostu jedynie chce mi się śmiać kiedy słyszę po raz setny kto ma być naszym panem, jaką walkę musimy stoczyć w imię Rogacza... Nawet zatwardziałych maniaków może to z lekka po pewnym czasie irytować. Kończąc, chciałem powiedzieć, że materiał z pewnością zyskał by wiele w moich uszach kiedy byłby bardziej spontaniczny, zróżnicowany, zaskakiwał czymś niekonwencjonalnym. A tych wymogów "Hellblast" niestety nie spełnia.
>>> submit
a review
|