news releases bands download WEBSHOP distributors contact links  



HOME 
WEBSHOP
RELEASES
E-MAIL
MP3
DISTRIBUTORS
PROMO REQUEST

Pagan Records at myspace.com  

Pagan Records at LAST.FM

NEW releases:

 

moon52.jpg (38192 bytes)

GORTAL

Blastphemous Sindecade

 

moon51.jpg (21362 bytes)

MYSTERIA

Temple of The Scorn

 

moon50.jpg (26948 bytes)

HERMH

After The Fire-Ashes

 

HERMH

The Spiritual Nation Born

 

 

 

 

<<< previous release

next release >>>

HERMH - Angeldemon


<<< BUY NOW online!

release date: September 1997
format: CD, MC 
catalogue number: (Moon CD 009, Moon MC 019)
playing time: 41m:41
file under: symphonic Black Metal
availability: available

>>> biography >>>

Poland's finest Black romantics combining the atmosphere of Gothic's grim beauty and the fury of Black Metal into extremely memorable and melodic music. Featuring lyrical inspiration from vampire/erotic literature that fits the music perfectly Orchestral structures in the vein of early ARCTURUS with a touch of Black Metal from SAMAEL and ROTTING CHRIST.

track list:

1. intro/Wonderlust 
2. The Silent Touch of Bloody Rain 
3. Dreamdeath Lover 
4. Winged Emptiness 
5. Years of Dying 
6. Wolfish Flower MP3
7. Vampire The Angeldemon 
8. Streak From Kozmoz 
9. Immortalize/outro

reviews:

Rock Metal
Oto kolejny zespół, który potwierdza, że Polacy nie gęsi i swoją scenę black metalowa mają i to nie byle jaką. Białostocki Hermh jest przedstawicielem (ostatnio bardzo modnego) symfonicznego black metalu. "Angeldemon" to drugi pełnowymiarowy album zespołu. Jak przystało na blackmetalowców płytę rozpoczyna klawiszowe intro, zresztą klawisze na tym albumie są wszechobecne i bez nich muzyka byłaby pusta i bardzo surowa. Keyboard buduje nastrój podniosłości i monumentalizmu, czasami przypomina dokonania Mortiisa i Arcturus. Nastrój "wielkości" potęguje też wokal, który oprócz typowego blackowego "skrzeczenia", potrafi też zaśpiewać mocnym, męskim głosem. Czasami słychać męskie chórki. Oczywiście nie mogło zabraknąć gitar, choć są one czasami tłem dla klawiszy (czy nie powinno być odwrotnie?). Granie Hermh jest wysoce techniczne, ciekawe i co znajważniejsze niemonotonne, nie ma miejsca w ich muzyce na bezmyślną gitarową młuckę (brawo!). Chylę czoła przed perkusistą, to co on wyprawia na "garach" przechodzi wszelkie wyobrażenie, czasami narzuca tempo, którego mogłyby nie wytrzymać automaty pekusyjne. 

"Angeldemon" to naprawde ciekawy materiał, nie ma w nim miejsca na nudę, cały czas coś się dzieje, żaden utwór nie jest do siebie podobny, za co należy się muzykom pochwała. Ten album to ok. 50 min. pożądnego symfonicznego balck metalu, przypominającego ostatnie dokonanie Arcturusa (a czyż Arcturus nie jest cudowny?), "Angeldemon" jest naprawdę wspaniały (i prosze mnie nie posądzać o stronniczość, bo nie ma nic do rzeczy to, że pochodzę z tego samego województwa), tę muzykę najlepiej chyba określa hasło z ulotki reklamowej "...wampiryzm, drapieżność i opętanie - krwawy erotyzm metalu". Metalu, na co jeszcze czekasz? Biegnij do najbliższego sklepu i kup najnowsze dzieło Hermh! Mi nie pozostaje nic innego, jak tylko zagłębić się w świat "Angeldemon". Ocena 9/10
Tymothy 

THRASH'EM ALL nr 8/97:
Ocena: 12/12
Nadeszły chyba dobre czasy dla polskiego metalu. Najpierw kilka miesięcy temu chwaliłem DARZAMAT, teraz nadszedł czas na HERMH. Na w gruncie rzeczy już trzeci m albumie białostocka formacja po raz pierwszy naprawdę pokazała na co ich stać. A że jest ich aż sześciu to stać ich na bardzo wiele. Solidne heavy metalowe granie stanowi tu podstawę, ale wplatają się w nie elementy i najczarniejszej polewki i gotyckie klawisze i nawet deathowe dwustópkowe pochody. Mimo jednak takiego pluralizmu nie jest to materiał na zasadzie "dla każdego coś dobrego". "Angeldemon" posiada wyrażnie zarysowane oblicze albumu złożonego, ale i starannie przemyślanego w swojej koncepcji zarówno muzycznej jak i tekstowej. W tej pierwszej HERMH jawią się jako prawdziwie oryginalny zespół, nie tylko zresztą na naszej rodzimej scenie, który trudno do kogokolwiek porównać, w dużym stopniu również dzięki znakomicie opracowanym wokalom i mistrzowskim zmianom tempa. W drugiej rozwijają motyw podwójnej natury bytów nadprzyrodzonych, który w przeszłości pojawiał się już w dokonaniach CHRIST AGONY. Na uwagę zasługuje również produkcja, na którą zespół w przeszłości narzekał, a która na "Angeldemon" pozwala w pełni delektować się tymi wszystkimi nagłymi zrywami, rozgłośnymi wokalami i tykającą sekcją, przy której po plecach chodzą mi ciarki. Bardzo dojrzały album bardzo dojrzałego zespołu. I na co wy jeszcze czekacie? Do sklepu!
(Paweł Frelik)

MORBID NOIZZ nr 2/97:
Ocena: 9/10
Piąty w dyskografii materiał a drugi duży album białostockiego HERMH debiutuje w barwach rodzimej Pagan Records. Jak to się zwykło mówić "trafił swój swego". W zamian za profesjonalne wydanie (jak to zawsze bywa w przypadku Pagan Rec.) zespół zafundował firmie jak i fanom bardzo dobrą płytę "Angeldemon" bo taki właśnie tytuł nosi owo dzieło. Dobra produkcja (Selani Studio-Andrzej Bomba), ciekawy artwork i co najważniejsze wyśmienita dawka muzyki. "Krwawy Erotyzm Metalu" - bo pod takim właśnie hasłem anonsowany jest HERMH. Blisko 45 min. Muzyki, do której określenia nie starczy kilka epitetów i pokrewnych stylistycznie nazw zespołów. Oprócz MOON, PROFANUM i MORDOR moi osobiści faworyci ostatnich czasów w tym właśnie gatunku. Krzywdą byłoby nazwanie płyty "Angeldemon" typowo black metalową, gdyż oprócz wspomnianego blacku mamy tu mnóstwo klawiszy, zmian tempa, różnych odmian wokalu od typowego wrzasku do śpiewu a nawet melodeklamacji w stylu MORTIIS czy nawet BAL-SAGOTH. Nie można zapomnieć o wpływach gotyku a niekiedy nawet ambientu. Tłem (niczym ponadto) do określenia muzyki zawartej na "Angeldemon" mogłyby być zespoły pokroju EMPEROR, DIMMU BORGIR, LIMBONIC ART. Czy ARCTURUS. Pragnę przy tej okazji zastrzec, iż powyżej wymienione grupy stanowią tylko rozmyty obraz służący do opisu stylistyki HERMH. Wszystkie kawałki począwszy od "intra/wonderlust" i "The Silent Touch of Bloody Rain" po ostatnie na płycie "outro/immortalize" emanują naprawdę dużą dawką świeżości i trudno byłoby przy tej różnorodności wyszczególnić, którykolwiek ze znajdujących się na "Angeldemon" utworów. Bardzo dobra praca gitar, dynamika, profesjonalna gra wszystkich muzyków i świdrujące solówki wbijające się w twój mózg niczym igły w lalkę voodoo to recepta na sukces. Diewięć utworów (45 minut) dla każdego zwolennika dobrej metalowej muzy. Różnorodne wokale Barta, wspomniane gitary Krisa i toma, nadające uroku i specyficznego klimatu keyboardy Marka czy świetna sekcja rytmiczna duetu Marcel-Marek przy tej produkcji muszą zapewnić sukces. Cóż więcej trzeba - BRAWO! Mus dla wszystkich blackersów i nie tylko.
Bartosz Donarski

STREFA KLIMATYCZNA:
Właściwie do momentu wydania "Angeldemon" białostocki Hermh do był prawie nieznany w Polsce. Trochę to dziwne, bo to przecież nie nowicjusze. Nigdy jednak nie jest za późno na wypełnienie muzycznej luki. Tym bardziej, gdy zespół zasługuje na uwagę. 
Pamiętam koncert, na którym grali obok Behemoth. Już wtedy wywarli na mnie spore wrażenie. Blackowa furia znakomicie spajała się z wampirycznymi nastrojami. Na "Angeldemon" rozwinęli swoje skrzydła i chociaż "pachnie" to z lekka Emperorem , Cradle Of Filth czy (ale tylko chwilami) Moonspell, to i tak całość brzmi majestatycznie i co tu dużo mówić wspaniale. "Angeldemon" to fascynująca podróż przez Majestat Nocnych Żądz. Królestwo krwiożerczych Wampirów, które budzą się każdej nocy, by zaspokajać głodne upojenie krwią. Nie uciekniesz od nich. Bo gdy rozłożą swe skrzydła już nikt nie ma szans. Naprawdę nikt ... Ale to jeszcze bardziej wciąga w ten mistyczny świat. W świat wieczności, krwi i upojenia. Pozwalam więc szkarłatowi wypływać z otwartych żył. Pragnę stać się wiecznością. Na zawsze ukrywać się pod powłoką niewinnej młodości, by co noc ruszać na łów przerażonych ofiar. By spijać krew z ich drżących ciał. Dobrze wiem, jak osiągnąć swój cel. Dobrze wiem, że wystarczy tak niewiele ... 
W twórczości wielu kapel nadchodzi moment przełomowy, szansa, dzięki której są w stanie dotrzeć do większego grona odbiorców. W przypadku Hermh przełomem niewątpliwie jest "Angeldemon". I nie chodzi tylko o to, że to materiał znacznie dojrzalszy od wszystkich poprzednich razem wziętych. Wybicie się z podziemi na pewno w jakimś stopniu związane jest z narastającą popularnością symfonicznego black metalu. Grzechem śmiertelnym było by jednak posądzenie Hermh o podążanie za obowiązującą modą i trendami. Ta muzyka odziana jest w specyficzny klimat i mrok, wznosi się nad nią tajemnicza aura, z każdego dźwięku sączy się soczysta krew ... Hermh mimo nieuniknionych zapożyczeń od Braci z zachodu i północy potrafi wykreować własną majestatyczną atmosferę nasiąkniętą wampiryzmem i grozą. Jest w tym coś przerażającego, coś demonicznego. Ale to jeszcze bardziej potęguje wrażenia i emocje. 
"Angeldemon" to spektakl Synów Nocy, dramaturgia rozgrywająca się w starym, zapomnianym zamku osnutym mroczną legendą i czarami. W zamku, którego jedynym władcą jest niepojęty Demoniczny Anioł. Ocena: 6/10

>>> submit a review

 

(c) pagan records