|
WITCHMASTER - Violence &
Blasphemy
data wydania:
lipiec 2000
format: CD, kaseta, LP (czarny winyl) lim. 300 egz.
numer katalogowy: (Moon CD 021, Moon MC 031, Moon LP 021)
czas trwania: 40m:04s
styl muzyki: old school Satanic Speed Black Thrash Metal
>>> biografia >>>
Bluźnierczy,
bezkompromisowy SATANIC METAL ATTACK! Płyta zawiera cover
kanadyjskich kultowców - BLASPHEMY. Stara szkoła
Speed/Thrash/Black Metal zagrana z piekielną energią i agresją.
program płyty:
1. Intro/Terrorzone
2. Possessed By Satan
3. Tormentor Infernal
4. Intro
5. Infernal Storm
6. Satanic Metal Attack
7. Antichrist
8. Intro
9. Stench of the Devil
10. Witchmaster
12. The Burning 666 MP3
13. Kingdom of Decay
14. Necromancer
15. Ritual
recenzje:
Atheist'zine:
Two members of the Polish PROFANUM were the founder of
WITCHMASTER. which is a retro Black/Thrash Metal band. The band
uses a lot of cliché such as their name, album-title or the
cover... They're a typical retro band, but it isn't a big
problem if I see their work. These 40-minute starts with a
battlefeeling intro, which adumbrate the destructive sound of
this album. Warlike, very aggressive and dark moody black/thrash
riffs come with simple thrash drums, and that is why I like this
style: it's simple, fast, raw and contains a great old-feeling!
The best songs on this album are: `Terrorzone. '`Possessed By
Satan", `Satanic Metal Attack", "Stench Of The
Devil" (the most thrash song!) or '`Witchmaster'. The band
uses title for their music: Satanic Metal Slaughter, and it's
very apposite for it! These three-piece band (Geyron - guitar/vocal,
Reyash - bass/vocals and Vitold - drums) mix the evil feeling of
black metal with the destruction of thrash metal! This 15-song
CD is recommended to all fanatic of '80s years' black/thrash
bands.
Gabor Szalay
MASTERFUL:
No proszę, ależ szefostwo Pagan Records ma nosa do wyławiania perełek na naszej rodzimej scenie. Wydawać by się mogło, iż strata Lux Occulta na rzecz portugalskiej Maquiavel Music, spowoduje pewien zastój w stajnii ze Świecia. Tymczasem podpisano papierki z dwoma bardzo obiecującymi kapelami, które już w niedługim czasie mogą ostro zamieszać nie tylko na polskim podwórku, ale też i światowym. Mowa o Witchmaster i Misteria (debiut połowa listopada). Bohaterowie tej recenzji powstali cztery lata temu, a założycielami byli członkowie osławionego Profanum. Po nagraniu dwóch taśm demo Witchmaster znalazł się w kręgu zainteresowań kilku zagranicznych wytwórni (m.in. Head Not Found), ale wyścig wygrała nasza rodzima Pagan i takim oto sposobem mamy na rynku debiut "Violence & Blasphemy". Sami muzycy określają swoją twórczość jako "Satanic Metal Slaughter" i całkowicie muszę się z tym zgodzić. Może tylko po słowie "Satanic" wstawiłbym "War", bo patrząc na tytuły oraz słuchając płyty (a zwłaszcza te militarne intra) mam wrażenie, że znalazłem się nagle w środku jakiejś bitwy. Po ludzku jednak mówiąc Witchmaster gra w starym stylu, prezentując słuchaczom jak się grało na początku zeszłej dekady, a nawet wcześniej. Utwory składające się na "Violence & Blasphemy" to surowy, bardzo szybki, bezkompromisowy i prymitywny black z naleciałościami thrashu oraz maleńkimi nawiązaniami do deathu. Tu nie ma miejsca na litość i techniczne bajery. Struktura utworów jest tak nieskomplikowana jak lewy prosty Gołoty i aż dziw bierze jak przyjemnie się słucha Witchmaster. Po kilkudziesięciu minutach z tak wyniszczającą muzyką ma się tylko jedno marzenie: chwycić za siekierę i wyruszyć na krucjatę przeciw bożym owieczką! Idę zatem poszukać tasaka, a Was zostawiam z dylematem pod tytułem "co takiego jest w tym retro, że tak zajebiście się słucha The Crown, Raise Hell, Swordmaster czy Witchmaster?". Wypracowania na ten temat podsyłajcie na e-maila Marcinka H.
ocena: Eld...8 /10
THRASH'EM ALL:
O tym zespole mówiło się i pisało już wiele miesięcy temu. Miała to być rzekomo nasza rodzima odpowiedź na zalew skandynawskiej retro metalowej miernoty. Album był jednak wciąż odwlekany i siłą rzeczy uznałem, że WITCHMASTER sczeżnie gdzieś w wilgotnych piwnicach nie doczekawszy się debiutanckiej płyty z prawdziwego zdarzenia. Stało się jednak inaczej i pierwsze w roku 2000 premierowe wydawnictwo Pagan Records chłoszcze me uszy niemiłosiernie. Nie wiedziałem czego się tak naprawdę spodziewać po "Violence & Blasphemy". Nie miałem zupełnie ochoty na wypisywanie nazw wiadomych kapel. Które wpłynęły na kształt muzyki WITCHMASTER, nie chciałem przytaczać tych samych oklepanych frazesów, które padają w każdej recenzji kapel pokroju BEWITCHED czy WITCHERY. Na szczęście wcale nie musiałem tego robić, ponieważ materiał ten chociaż kurewsko mocno osadzony w tradycji prawdziwego "old skoolowego" metalu sprzed półtorej dekady (przejawia się to zwłaszcza w pracy gitar), jest naprawdę świeży i kopie w dupsko z siłą starego białego "sofixa" z wywalonym na wierzch , koniecznie czerwonym językiem (dla laików: takie obuwie kiedyś było). Przyznam, że WITCHMASTER naprawdę mi zaimponował i to właściwie wszystkim: agresją, opanowaniem instrumentów, wreszcie brzmieniem materiału (niestety nie jestem w posiadaniu żadnych informacji na temat miejsca nagrania "Przemocy i Blużnierstwa") oraz namacalna wręcz autentycznością przekazu. Ci ludzie naprawdę czują to co grają, nie ma w tym sztucznego koniunkturalizmu. Materiał jest równie zadziwiająco selektywny i poukładany. Album składa się aż z 15 kawałków (chociąż trzy z nich to intra, a także mamy tu cover samego BLASPHEMY ? "The Ritual"), jednak słuchanie nie nuży, ponieważ wszystko jest tu krótkie, zwarte i treściwe. Pewnym zaskoczeniem są dla mnie chwilami piekielnie szybkie partie perkusji oraz bardzo oryginalne wokale dzielone chyba między dwóch członków zespołu. Mniejszym zaskoczeniem są tytuły poszczególnych utworów, np. "Possessed By Satan", "Antichrist", "The Burning 666", "Satanic Metal Attack", ale mam takiego kumpla, dla którego to właśnie stanowi prawdziwy kult i esencję metalu. Co się mam z tym nie zgadzać? "Violence & Blasphemy" to naprawdę kawał porządnej muzy, która nie razi archaicznością, wymuszonymi patentami, a jedzie tak, że nic tylko katana z telewizorem na plecy, browar w łapę i lać niewiernych! Zaprawdę powiadam Wam, rzecz warta grzechu. Ocena: 10/12
(Łukasz Dunaj)
|