news wydawnictwa zespoły download SKLEP kontakt linki  

Katalog 1/2008

 

 

* 80 stron A4 za friko!

 

 w numerze wywiady z: 

STILLBORN, REVELATION OF DOOM, BLOODTHIRST, PANDEMONIUM, ZARATHUSTRA, DECEPTION, MASTABAH, FURIA, BESTIAR... 

a ponadto:

 

* recenzje 

* raport z podziemia 

* szczegółowa oferta sprzedaży wysyłkowej

 

zamów bezpłatny katalog wysyłając do nas maila ze swoim adresem i dopiskiem "KATALOG"

zobacz poprzednie wydania katalogu >>>

<<< poprzednie wydawnictwo

następne wydawnictwo >>>

LUX OCCULTA - My Guardian Anger

data wydania: listopad 1999
format: CD, kaseta, Picture-LP 
numer katalogowy: (Moon CD 019, Moon MC 028, Moon P-LP 019)
czas trwania: 45m:59s
styl muzyki: Occult Metal
>>> biografia >>>


Trzeci opus, pełen majestatu Occult Metal, album którym LUX OCCULTA odrzuciła wszystkie bariery stylistyczne i ugruntowała swoją pozycję w ścisłej czołówce naszej sceny. Przemyślana, wspaniale zagrana muzyka pełna awangardowych pomysłów i rozwiązań. Limitowane wydanie (300 szt.) na winylu w postaci Picture-disku.

program płyty:

1. The Heresiarh 
2. Kiss My Sword 
3. Triangle 
4. The Opening of Eleventh Sephirah 
5. Nude Sophia 
6. Cube 
7. Library On Fire 
8. Mane-Tekel-Fares 
+ Kiss My Sword - PC video clip (tylko na wersji CD!)

recenzje:

Atheist’zine:
I was yen- curious for the music of LUX OCCULTA, and now, thanks to the PAGAN Records, I recognised this band. (Thank you yen much. Tomasz!!!) This album entitled "My Guardian Anger' was released in September of the last years, and this is their third effort. The band us the title "Occult Metal" for their music, and this title is total befit for that! LUX OCCULTA plays very harsh Black/Death Metal riffs combined with bombastic synthesisers and atmospheric guitar harmonies & solos, and all has a very mysterious feeling. The songs are fast, but there are mind-tempos and beautiful yet dark synthesiser and acoustic parts, too. This 6-piece Polish band created a very original feeling, which is a bit cosmic., but very aggressive and total misanthropic! The compact disc contains a video-clip to the song -Kiss My Sword'. The clip has a good and aggressive yet sad feeling, and thanks to Selani Studio - the techniques is professional. I recommend this album to all of you. because "My Guardian Anger' is one of the best underground stuffs in the passed few times!!!
Gabor Szalay

STREFA KLIMATYCZNA:
Zawsze wielką przyjemność sprawia mi obserwowanie wspaniale rozwijających się zespołów. Zespołów, które dojrzewając z płyty na płytę stają się coraz bardziej nietuzinkowe, oryginalne, jedyne w swoim rodzaju. Właśnie do tego grona bez najmniejszych wątpliwości zaliczyć mogę Lux Occultę. Wspaniały debiut "Forever alone. Immortal", jeszcze bardziej niesamowity następca "Dionysos" i wreszcie ten trzeci akt upojnego Misterium -"My Guardian Anger". Wszystkie te albumy, mimo że utrzymane w tym samym gatunku muzycznym są tak inne, a każdy następny pomysłowością i dojrzałością przewyższa swego poprzednika. To niestety zdarza się coraz rzadziej we współczesnym metalu. 
"My Guardian Anger" to kolejny krok ku muzycznej nieśmiertelności. Zespół z jednej strony śmiało kontynuuje wędrówkę znaną z poprzednich albumów (szczególnie z "Dionysos"), z drugiej natomiast szokuje nowymi pomysłami, odważnym łamaniem wszelkich metalowych reguł. Tym razem jakby nieco więcej w tych dźwiękach klawiszy, przestrzeni. Częstsze są kobiece wokale, pojawiają się smyczki. W błędzie jednak jest ten, kto po takim opisie zarzuci grupie uleganie trendom i pójście w stronę komercji. Bo wraz z większym wyeksponowaniem tych pięknych dodatków Lux Occulta postanowił też -jakby na przekór - jeszcze bardziej "uagresywnić" i zakręcić swoją muzykę. Efekt jest oszałamiający. "My Guardian Anger" tchnie buntem i ekspresją. Z dźwięków sączy się dzikość, agresja i nieokiełznana wojownicza furia. W tym opętanym labiryncie , z głębi mrocznych otchłani raz po raz wyłaniają się jednak i melodie -kojące jakby delikatne, tak urzekające ... Niby dobrze znany patent, a jednak intryguje i przeraża (oryginalnością oczywiście). Zresztą w wykonaniu tego zespołu wszystko co znane przybiera nieznanych, zaskakujących odcieni -"poszarpane", w najmniej spodziewanych momentach urywane riffy gitarowe, "obłąkana" perkusja, barokowo- symfoniczne wstawki, pełen alkoholicznej werwy wokal Jarka ... No i ten szyderczy, "pokręcony" erotyzm, mroczny, upojny klimat ... To uczta, misterium, spektakl ... Pełno tutaj sprzeczności i kontrastów, podtekstów, niedomówień. Jasne, że przez dźwięki "My Guardian Anger" mocno przesiąka black metal (jakaś jego cząstka, jakiś odłam), ale nie przeszkadza to zespołowi umiejętnie poruszać się po nieco innych nurtach muzycznych. Czasem zapachnie tu art -rockiem i progresją, innym razem nasuwają się skojarzenia z barokowymi konfiguracjami. Porównania? Hmmm ... jest tylko jedno - Lux Occulta !!! Szukanie bardziej konkretnych odpowiedników uważam za bezsens i stratę czasu. Nie ma bowiem cienia wątpliwości, że tak w Polsce i w ogóle na całym wielkim świecie w tej chwili nie gra absolutnie nikt. 
"My Guardian Anger" to kolejne potwierdzenie wyjątkowości i klasy tego zespołu. Choć nie jest to płyta łatwa w odbiorze, wierzę, że zawładnie mrocznymi sercami. Mus dla poszukiwaczy niekonwencjonalnych przeżyć w muzyce.
9/10

METAL RULEZ:
Lux Occulta, parę lat temu najbardziej oryginalny zespół w Polsce, moim zdaniem trochę się ostatnio zagubił, ale mamy po nich dzieło prawie doskonałe. Płyta ta nigdy mnie nie nudzi, zawsze słucham jej z przyjemnością. Jaro.Slav, U.Reck, Peter, Kriss, Vogg i Martin stworzyli dzieło, które jak dla mnie jest najlepszą płytą polską. Wszyscy muzycy osiągnęli na tej płycie swą życiową formę (pomijając dwóch ostatnich - muzyków Decapitated). Przyznam się, ze ani wcześniejsze ich wydawnictwa, ani późniejsze nie wywołały we mnie zbyt ekstremalnie pozytywnych opinii. Płyta ma już parę latek, a jak na razie nic moim zdaniem jej nie przebiło.
Myślę, że większość się styknęła z "Luksusowymi Okulistami", jak popularnie zwany jest ten zespół, ale dla tych, którzy nie mieli z nimi przyjemności powiem, że Lux Occulta gra black metal z klawiorami w dość specyficznej, trochę awangardowej formie. Szybko, drapieżnie, melodyjnie, ale chwilami wolno i klawiszowo. Właśnie klawisze Jurka nadają temu wydawnictwu specyfikę. Także różnego typu intra do kawałków i sample, budują charakter "My Guardian Angel". Momentami usłyszymy zawodzenia kobiece lub instrument smyczkowy (chyba wiolonczela). Płyta zawiera 10 kawałków, z czego: 2 z nich to intra("Triangle" i "Cube"), a 2 to bonusy: cover Danzig "Heart of Devil", jak sama nazwa wskazuje bardzo fajny diaboliczny utwór oraz "Love(Garden Of Aphrodite)" z "Forgotten Arts" z chyba troszkę odprasowanym brzmieniem. Z części właściwej płyty wyróżnia się "Kiss My Sword", ze względu na swą klasyczną formę: szybki, brutalny, mniej przerywników. Do tego utworu zamieszczono także teledysk: bardzo wymowny bardzo dobrze obrazuje tekst, choć do dzieł sztuki zaliczyć go nie można.
Płyta została nagrana w Selani i jak każda płyta stamtąd ma wadę nabytą, czyli brzmienie werbla, które mi osobiście nie przeszkadza. Swoją drogą głośniej mógłby być nagrany bas - przy dosyć prostej grze perkusji bas Martina mógłby urozmaicić sekcję rytmiczną. Sam już nie wiem, bo Martin wygląda na dobrego basistę a na każdej płycie go ściszają, wie ktoś może, dlaczego?
Bardzo ładnie wykonana została oprawa graficzna. Szczególne wrażenie robi zdjęcie człowieka, który się powiesił z podpisem: "If I know how to fly, I would fly away", chyba gdzieś sprzed 50 lat. Muzycy nie pokazali we wkładce swych zdjęć, za to zostali pokazani jako karty tarota. Bardzo ciekawe są też obrazy obok teksów (najlepsze, jakie napisał Jaro.Slav) obrazujące je, a także okultystyczna (a jak że) okładka.
Reasumując wszystkie te elementy dają nam płytę genialną, klimatyczną i jaką kto chce, bo wszystkie patenty się na niej mieszają tak, że każdy znajdzie na niej to co lubi. Do tego to bardzo tania płyta więc grzechem byłoby jej nie nabyć. Mus!
Ocena: 10/10

METAL HEART:
Należący do grona naszych najlepszych rodzimych twórców, zespół Lux Occulta, proponuje nam swoje trzecie już wydawnictwo, a jego tytuł brzmi "My Guardian Anger". Formacja ta specjalizuje się w progresywnym black metalu z wpływami deathu, a ta płyta rzeczywiscie jest jedną z lepszych w swojej klasie. Składa się na nią osiem utworów, mrocznych, tajemniczych, przepełnionych atmosferą podniosłości i ułożonych w pomysłowy sposób. Od razu mówię, jesli ktoś szuka w muzyce surowości, niech omija tę produkcję szerokim łukiem. Aż trzęsie się tutaj od wszelkiego rodzaju klawiszy, skrzypiec, wiolonczel, cymbałek i innych instrumentów normalnie występujących w orkiestrze, a na "The Heresiarch" mamy nawet gitarę hiszpańską. Są one na każdym kroku, podkreślają niemal każdy dźwięk wioseł czy perkusji, czasem też grają same, bez "pomocy" zespołu. Ogólnie jest tu raczej spokojnie, melodyjne partie symfoniczne płynnie łączą się z całą resztą, tworząc atmosferę bardziej podobną do tej, jaka panuje w operze, niż na hałaśliwym koncercie metalowym. Dodatkowo wspomaga to uczucie długość poszczególnych kawałków - poza bardzo krótkimi intrami w postaci "Cube" i "Triangle" - kompozycje nie schodzą poniżej pięciu i pół minuty, a najdłuższa "The Opening..." ma aż dziewięć i pół. Brzmienie płyty jest bardzo czyste, co dobrze odbija się na ogólnym wrażeniu, jakie ona robi - służy to zwłaszcza pobocznym insrumentom. Miejscami można się przyczepić do gitary. Czasem brakuje jej impetu, przez co np. "Kiss My Sword" wydaje się trochę "zmulony". Poza tym wszystko jest na swoim miejscu. Właściwie nie ma tu żadnych poważniejszych wpadek. Ogół jest bardzo dobry, gra utrzymana na najwyższym swiatowym poziomie. Mnie osobiście najbardziej spodobał się ostatni utwór, "Mane-Tekel-Fares", jeden z najdłuższych na tym krążku i najspokojniejszy, ze świetnymi partiami klawiszy. Teksty są utrzymane w klimatach mitologii starożytnej Grecji. Są świetnie zgrane z tym, co zespół przedstawia w aspekcie muzycznym. Doskonale dobrany klimat w spójnym materiale - to są łówne plusy, a w połączeniu z talentem, jaki niewątpliwie Lux Occulta posiada stanowią o wysokiej klasie tej płyty. Polecam ją gorąco ludziom niekoniecznie spragnionym ekstremy w graniu. Miejmy nadzieję, że formacja dalej będzie nas raczyła takimi wspaniałościami. Kto wie? Może jeszcze dochowamy się rodzimego Theriona? Tak trzymać, Panowie!
Ocena: 8.5/10

(c) pagan records