news wydawnictwa zespoły download SKLEP kontakt linki  

Katalog 1/2008

 

 

* 80 stron A4 za friko!

 

 w numerze wywiady z: 

STILLBORN, REVELATION OF DOOM, BLOODTHIRST, PANDEMONIUM, ZARATHUSTRA, DECEPTION, MASTABAH, FURIA, BESTIAR... 

a ponadto:

 

* recenzje 

* raport z podziemia 

* szczegółowa oferta sprzedaży wysyłkowej

 

zamów bezpłatny katalog wysyłając do nas maila ze swoim adresem i dopiskiem "KATALOG"

zobacz poprzednie wydania katalogu >>>

<<< poprzednie wydawnictwo

następne wydawnictwo >>>

LUX OCCULTA - Dionysos


data wydania: listopad 1997
format: CD, kaseta 
numer katalogowy: (Moon CD 012, Moon MC 022)
czas trwania: 46m:48s
styl muzyki: Occult Metal
>>> biografia >>>

Druga płyta jednego z najwspanialszych polskich zespołów, majestatyczny Occult Metal. Album koncepcyjny inspirowany mitem Dionizosa

program płyty:

1. The Birth of The Race
2. Blessed Be The Rain 
3. Chalice of Lunar Blood 
4. Nocturnal Dithyramb 
5. Ecstasy & Terror 
6. Upwards To Conquer Heaven

recenzje:

STREFA KLIMATYCZNA:
Debiutancki album Lux Occulty "Forever alone. Immortal", odznaczył bardzo wyraźnie piętno na mojej muzycznej psychice. Bo bez wątpienia było to dzieło wyjątkowe, oryginalne, mimo black metalowych akcentów wymykające się wszelkim stylistycznym ramom i konwencjom. Ten zespół kroczył ścieżką własnych przeżyć, własnych emocji. Otwierał przed słuchaczem bramy do okultystycznego świata mroku i magii, do świata zapomnianych sztuk. Po tak genialnym starcie w następnej kolejności można było oczekiwać tylko rzeczy wielkich. Przynajmniej równie wspaniałych jak debiut.
I rzeczywiście Lux Occulta nie zawiodła. "Dionysos" śmiało kontynuuje oryginalny kierunek obrany na "Forever alone. Immortal". Ale to nie tylko kontynuacja. To także, a może nawet przede wszystkim kolejny krok naprzód, rozwinięcie idei narodzonej podczas pracy nad debiutanckim dziełem. Dźwięki ponownie wprowadzają w świat ekstazy, w świat transu i nierealnych snów. W świat, gdzie rozkołysane subtelne piękno nagle rozpływa się w otchłani gniewu i agresji. Tak, zaskakujące kontrasty tak na "Dionysosie", jak i na "Forever alone. Immortal" nie tylko wzajemnie się prznikają, ale też wchodzą ze sobą w idealne związki. Lux Occulta dokonała czegoś niesamowitego - z jednej strony podkręciła nieco tempo, uagresywniła i ubrutalniła dźwięki, z drugiej zaś nadała brzmieniu niesamowitej przestrzeni. Pojawia się też jakby więcej folkowych naleciałości, więcej kobiecych chórków, klawiszy i gitarowych melodii. Do tego dochodzi charakterystyczny growling Jarosława i pełen transu i ekstazy klimat. Ale to nic dziwnego - "dwójka" zgodnie z tym, co sugeruje tytuł opiewa dumnego boga wina - Dionysosa. Dlatego nieco obłąkana atmosfera jest tutaj ogniwem koniecznym (nie jest tak dołująco i rozpaczliwie jak na "Forever alone. Immortal"). Lux Occulta kolejny raz stanęła na wysokości zadania, doskonale połączyła przeciwieństwa dwóch wykluczających się światów - nienawiść i miłość, agresja i ukojenie, piękno i brutalność ... To jedyna w swoim rodzaju wędrówka przez okultystyczne królestwo, gdzie dźwięki decydują o nastrojach i uczuciach. Od marzeń po zatracenie, od snów po trans, od buntu po złość ...
Po dwóch tak genialnych dziełach wiadomo już, że Lux Occulta to nie zespół. To zjawisko. Zjawisko jedyne na tym świecie, narodzone z mroku, szlachetnego buntu i grzesznego piękna. Nie pozostaje nic innego jak przeżyć to misterium samemu. Dionizyjski spektakl czas zacząć.
8/10

(c) pagan records